|
Jest pognieciony paszport.
Nie wiem jak to się stało, ale wczoraj znalazłem swój paszport z pogniecioną najważniejszą stroną... odgięcie w celu poprawy spowodowało rozwarstwienie papieru, wiec trochę się zaniepokoiłem na myśl o odprawie. Nowego już nie zdążę wyrobić, w najgorszym wypadku zawrócą mnie a wyjazd opóźni się o miesiąc. Bywa.
Postanowiłem też nie wykupywać biletu powrotnego, ewentualnie zrobię booking bez wpłaty w celu posiadania świstka.
Wyszukałem hotele w Anchorage na wszelki wypadek, lub gdyby ktoś się pytał na odprawie.
Sprzęt w większości skompletowany, przybyło kilka pożytecznych gadżetów, w tym obiektyw szerokokątny do kamery, w końcu będzie trochę więcej przestrzeni w ujęciach.
Apteczka załatwiona, dzięki Doktorro.
Ubezpieczenie łyknę z kartą EURO26, koszt na 150 dni USA i Kanady to dodatkowe 500zł. W Allianz wyliczyło mi ubezpieczonko na jakieś 9000zl. W Mbanku okres tylko do 90dni, w porównywalnej cenie do pierwszego.
Rower w rozsypce, do złożenia i wymiany koła, napęd, przegląd i smarowanie amorka, wymieniłbym chętnie płyn w Magurach, ale nie wiem czy zdążę zanabyć service kit.
Trasy w dosłownym tego słowa znaczeniu nadal brak, za to mam masę wpinek z miejscami w Google Earth. Kanada objawia się tam jako czarna dziura.
Kondycja leży, podczas pobytu w górach w weekend majowy ostro się zasapałem.
|